Właśnie dachowałem. Jak było?

Wczoraj był ten dzień. Po raz pierwszy w życiu dachowałem. Oznacza to tyle, że jestem w pełni gotowy na zakup Audi lub BMW. Ale zacznijmy od początku.

Od dwóch tygodni znów mieszkam w Toruniu. Przełykając łzę smutku i nostalgii pożegnałem się z Pątnowem, miejscem gdzie jest elektrownia i sklep. Na mojej życiowej ścieżce zmaterializowało się za to Bydgoskie Przedmieście. Miejsce, gdzie sklep możesz dostać na każdym rogu.

Podobnie jak wpiernicz.

Postanowiłem więc wybrać się na toruńską starówkę, by odreagować. Ptaki uroczo ćwierkały, uliczki pachniały świeżo wypiekanym piernikiem, a gotyk jadł mi z ręki. Kadr jak z Wajdy. Pełna sepia, przydymione filtry, rozdzielczość 2,39:1. Macie to przed oczami?

Cały spokój zaburzył głośnik. Jego membrana wystukiwała w powietrzu znajome dźwięki. Okrzyki ambitnego konferansjera, którego słowotok od razu budzi podejrzenia, że płacą mu od słowa. Wszyscy to znamy. Momentalnie wyczułem klimaty festynowo-dożynkowe, więc stosując nieskomplikowaną echolokację postanowiłem kierować się do źródła dźwięku. W sensie do głośnika. Taki ze mnie Sherlock. I wielbiciel dożynek, rzecz jasna.

Wiecie co zastałem? Zlot Automobilklubu Toruńskiego. I samochody, dużo samochodów. Tyle wygrać! Nie potrzeba mi było pistoletu startowego, wystrzeliłem jak z procy, by oglądać, cykać foty i dotykać. Biegałem jak zły. Dopiero po godzinie przypomniałem sobie, że przyszedłem z dziewczyną i jej siostrą. Znalazłem je przy Wołdze. Bardzo im się podobała, bo jest duża (i bezpieczna, nie?). Prawie jak SUV.

Ale kij tam z klasykami. Co pomacałem, to moje, ale ileż można. Rzeczą, która potargała mi jelita (dosłownie), był… symulator dachowania! Wypatroszone Volvo obracało się na lawecie i symulowało to, co czuje przeciętny kierowca przewagi dzięki technice. Nie mogłem sobie tego odpuścić.

volvo dachowanie

Powiem Wam (wam wielką literą, bo Was szanuję, majstry), że nie tak to sobie wyobrażałem. Pas docisnął mnie do fotela i oprócz tego, że uprzednio zjedzony burger obijał mi się o jelita, a rukola dodatkowo gilgała po żołądku, to fanfar nie było. Gdybym miał druty, to wydziergałbym sobie sweter na zimę. Nie było żadnego złamanego karku, ani zapierania się nogami o popielniczkę. A właśnie tak to sobie wyobrażałem.

volvo dachowanie 2

I tutaj dochodzimy do wniosków. Te pasy bezpieczeństwa to fajny wynalazek. Wygodne, ładne, ułatwiają dachowanie. Przydatna rzecz. Dodatkowo instruktor opowiadał, że zrobił sobie z nich linkę holowniczą. Kij tam z systemami parkowania, autonomicznej jazdy, czy czymśtam innym – prawdziwy bajer to pasy! To jest wniosek pierwszy.

Drugi brzmi następująco. Wiele Pań skrzętnie wykorzystuje fakt, że będąc w stanie błogosławionym nie trzeba pasów zapinać. Są takie, które ledwo opanowały oddech po stosunku, a już najchętniej wycięłyby je w pień. W sukurs przychodzi Pan instruktor: – To idiotyzm. Pasy nie zagrażają ciąży. Na rynku dostępne są specjalne podkładki, które – jak śmiem podejrzewać – są odrobinę bardziej bezpieczne, niż katapultowanie przez przednią szybę z telemarkiem na wiacie przystanku.

I jest też wniosek trzeci. Jeśli już nasze Audi ustawi się dachem do dołu, to robimy następująco (producent pewnie zawarł to w dziale „codzienna eksploatacja”, więc tak tylko powtarzam). Zabezpieczamy ręką głowę aby nie złamać sobie karku i odpinamy pas. Robimy to szybko i sprawnie, bo czas leci nieubłaganie, a trzeba uciekać. Kto grał w GTA SA ten wie, że auto po chwili wybucha, nie? A najważniejsze jest to, by mieć przy sobie coś, czym zbijemy szybę. Ktokolwiek próbował ten zdaje sobie sprawę, że wybicie jej nogą wcale nie jest takie łatwe. Ważne, by dana rzecz była zakończona jakimś szpikulcem. Ale trzynastocentymetrowe szpilki to niekoniecznie dobry pomysł.

Bądźcie zdrowi i nie nadużywajcie dachu. Nie polecam.

  • pieklonakolach

    Frajersko zapinać pasy skoro można zafundować sobie coś takiego 😛

    https://www.youtube.com/watch?v=XHFsmsGPDVc

    • http://www.nielubiediesli.pl/ Nielubiediesli

      Ooo, cudowne! Gdzie można kupić bilety? :)

      • pieklonakolach

        Obawiam się, że rozeszły się jak świeże bułeczki i są nie do dostania. W końcu każdy chciałby coś takiego przeżyć 😉

  • https://www.facebook.com/AEROzol AEROzol

    Ejjj nooo, tyle się pisze o trucicielskich fałwejach w dieslu a Ty co ? 😛 Żadnego artykułu ? 😀

    • http://www.nielubiediesli.pl/ Nielubiediesli

      A ja sączę drinka z palemką i się tą wrzawą upajam. Bardzo mnie ona cieszy i bawi. :) W czasie gdy blogosfera znęcała się nad Volkswagenem, ja przeprowadzałem się z Konina do Torunia, wykorzystując do tego oczywiście kopcącego diesla. Bo takie one powinny być – kopcące. Bez udawania. A jeśli producentom, komisjom i parafiom się to nie podoba, wprowadźmy LPG jako obowiązek. Wszak gaz to najczystsze paliwo. :)

  • http://www.laurico.pl Laurico Kraków

    Dachowanie mnie przeraża, mój kumpel po czymś takim mało nie przedostał się na drugą stronę. Nawet w symulatorze nie chciałabym próbować.

    • http://www.nielubiediesli.pl/ Nielubiediesli

      Mnie też, nawet bardzo. Z tego też powodu mam wstręt do wszelkiej maści SUVów i innych podobnych, którymi możesz gibnąć po najechaniu na nazbyt grubą białą linię. A na symulatorze też nie było zbyt fajnie, krew mocno biła do łba.

      Największą zagwozdkę miałem jednak w momencie, gdy wisiałem głową w dół. Nie miałem pomysłu na to jak w takiej sytuacji odpiąć pasy i wydostać się z auta bez złamania sobie karku. A co dopiero, gdybym musiał się wygrzebywać z rowu i na wpół płonącego auta.