W jakim aucie siedzi cwaniak?

Pątnów to pół osiedle, pół styl życia, a jego przedmieściem jest Konin. Aby lepiej zrozumieć czym jest Pątnów, wyobraźcie sobie taką… sytuację. Jedziecie przez niemal osiemdziesięciotysięczne miasto, droga jest prosta i długa. Krajowa. Przeciskacie się między dwoma dużymi jeziorami, pojawia się rondo, a droga znika. I tu jest właśnie Pątnów.

Wiecie, to mieścina z tego specyficznego sortu, gdzie na każdym podwórku stoi co najmniej jeden gnijący wrak, a w osiedlowym sklepie koło kasy leży otwieracz. Ale wróćmy do drogi. Jest to dość często uczęszczana trasa, bowiem z racji towarzystwa jezior po obu stronach, ciężko ją jakoś sensownie ominąć. Dowalmy bardziej. W pobliżu newralgicznego miejsca znajdują się dwie elektrownie, więc gdy wybija fajrant, po okolicy rozlega się akord pracowniczych TDI, a w świat frunie brunatna łuna spalin. Wszystkie te auta wylewają się oczywiście na wspomnianą wcześniej drogę. Dokończmy dzieła i polećmy już całkiem po bandzie – droga jest obecnie rozkopana. Przy czym słowo „obecnie” można wsadzić sobie w wydech, trwa to od ładnych kilku miesięcy.

1

Mamy więc wahadło i mnóstwo wkurzonych robotników po porannej zmianie, chcących dorwać schabowego na talerzu i zimne piwo w kuflu. Nic dziwnego, że droga zapycha się szybciej niż kibelek na domówce gimnazjalistów. Przejechanie około kilometra zajmuje mi gdzieś… 20 minut. I żeby była jasność – coś, co w Krakowie traktuję jak najzwyklejszą codzienność, tutaj wywołuje u mnie skręt kiszek. Powinienem ciąć dziewięćdziesiątką, zwalniając jedynie w Pątnowie, aby nie potrącić nietrzeźwego rowerzysty. Ale nie mogę, stoję w korku. Nie lubię marnować czasu, więc wykorzystuję go pożytecznie. Przeczytałem kilka razy Nad Niemnem, uczę się estońskiego, a ostatnio zacząłem grać sam ze sobą w szachy. Korespondencyjne.

Wynalazłem też sobie nową zabawę. Zrobiłem to dlatego, bowiem przeczytałem w jakimś mądrym czasopiśmie, iż inteligentni ludzie się nie nudzą. Więc gdy tylko zaczynam czuć nudę, szybko wynajduję sobie zajęcie i czuję się mądrzejszy. Moja nowa zabawa polega na tym, że siedzę spokojnie za kierownicą i obserwuję cwaniaków. Co robi cwaniak?

Baaa, na pewno nie stoi w korkach. To przecież dla frajerów, lamusów i kierowców Skody. Cwaniak ciśnie do przodu poboczem i to nie tym, o którym właśnie myślicie. Ciśnie poboczem lewym (tak, że samochody jadące z naprzeciwka, mijają go z prawej strony!), niejednokrotnie podskakując na krzakach i wertepach. Amerykańskie low-ridery oblałyby się nieśmiałym rumieńcem. Następnie cwaniak próbuje wbić się na prawy pas i tu spotyka go przykra niespodzianka – nie wjedzie. Zobaczy za to kawalkadę faketów toczącą się na dwójce. Pracownicy elektrowni to twardzi faceci, nie dadzą sobie w kaszę dmuchać, nie mówiąc już o schabowym z piwem. Często mijam delikwenta, który wyprzedził mnie kilkaset metrów wcześniej i z wielką radością pokazuję mu soczystego faka. Daje mi to tak ogromną uciechę, że z tego wszystkiego obniżyłem sobie kierownicę, aby móc kierować kolanem i pokazywać faketa obiema rękami. Teraz, gdy to piszę, jest mi wstyd, ale jutro i tak pewnie zrobię to ponownie. Skoro Bentley może, to ja nie mogę?

Najwyższy czas powrócić do tematu, czyli do obserwowania cwaniaków. Wiem, że to krzywdzące, ale zacząłem notować jakimi samochodami się poruszają. I mogę z czystym sumieniem odpowiedzieć, że cwaniak siedzi w… Audi kombi w dieslu! Co ciekawe, nie zanotowałem żadnego Mercedesa, a i BMW było stosunkowo niewiele. Volkswagen? Jeden! Zwróćcie na to uwagę – jeśli ktoś będzie was wyprzedzał, będzie to najpewniej niemieckie kombi w dieslu, a jeszcze pewniej Audi. Nie hatchback, nie Japoński, nie benzynowy. Czas wyciągnąć z tego wnioski. Jeżeli kiedykolwiek poczujecie, że przyjemność sprawia wam poniżanie przez innych ludzi, to kupcie sobie kombiaka Audi z silnikiem diesla. I jedźcie nim do Pątnowa.

  • http://jan-res.pl Jurek

    Może i coś w tym jest, ale ja zauważyłem że nie można oceniać kogoś pod względem „cwaniactwa” tylko ze względu na to jakiej marki autem jeździ.

    • Nielubiediesli

      Cwaniactwo było oceniane poprzez zachowanie na drodze, a sama marka pojazdu to już tylko nic nie winna ofiara bezdusznej statystyki. Ale nuda w aucie rządzi się swoimi prawami. :)