Przeprowadzka

Wie pan co, ja to jednak nie dam rady, Żuk mi się zepsuł – usłyszałem przez telefon on gościa, który miał mnie przeprowadzkować. Gościa, który miał mnie przeprowadzkować nazajutrz. Gościa, który nie miał Żuka, tylko Transita, ale ten Żuk fajniej mi w pierwszym zdaniu brzmi. Pozostałem sam. Z walizkami, kartonami i kwiatkiem.

Pomyślałem. A że jestem człowiekiem czynu, wprowadziłem myśl w zaczyn. Odpaliłem oelixy aby poszukać innego transportu, ale omsknął mi się palec i trafiłem na stronę z używanymi autami. Benzyna, benzyna + lpg, hatchback albo coupe, rok nieważny, max 5 tysięcy – wiadomo. Po 3 godzinach zorientowałem się w pomyłce i to tylko dlatego, że idąc po kawę potknąłem się o karton.

Muszę szukać transportu. Muszę szukać Żuka.

Zadzwoniłem. Smutny głos obwieścił, że ma Żuka. Żukiem było Vivaro. Styknie – myślę. Ale ten smutny głos nie dawał mi spokoju. Dopinam więc sprawę na ostatni guzik, mówię, że torby, że walizki i że kwiatek. Jedyne o czym jeszcze nie wspomniałem, to to, że przeprowadzka jutro. Więc wspominam.
– Och, jutro? – słyszę jeszcze bardziej posmutniały smutny głos.
– No tak, nie ma Pan pewnie czasu…
– Nie, nie, to nie o to chodzi. Szwagier z rodziną przyjechał przedwczoraj, musielibym odstawić dziś kielicha, jutro przetrzeźwieć… najwcześniej to pojutrze.
– Rozumiem – odparłem i teraz to już obaj byliśmy smutni.

Nie mogłem pojutrze. A oeliksy odpuściłem sobie w momencie, gdy inny gość zaproponował przeprowadzkę Astrą II. W sedanie. Jak zapytałem czemu Astrą, a nie Żukiem, który jest na zdjęciu, to odrzekł, że Żuka pożycza mu czasem znajomy, a że akurat ze znajomym się pokłócił to… ale duży bagażnik w Astrze jest! Prawie jak w Żuku!

Przewiozę Heńkiem – pomyślałem.

Do nowego mieszkania nie jest daleko, ledwie 8 km, równie dobrze mógłbym taczką przewieźć. Tylko nie miałem taczki, a Heńka. Ładowność podobna. Obrócę z 5-6, góra 10 razy i zawiozę wszystko. Pojeżdżę sobie i tak nie mam co robić. Odpocznę od sesji, a korki w centrum na pewno nie będą duże. Zresztą, lubię korki. Może jakaś masa krytyczna mi się trafi, to się pouśmiecham przy okazji do rowerzystów? Boże daj.

Nie macie pojęcia jak wiele jest w stanie wmówić sobie człowiek, który jest w kompletnej dupie.

Gdy zdejmowałem tylną półkę, zastanawiałem się, czy tymi zwisającymi linkami lepiej będzie się powiesić, czy może poderżnąć sobie gardło. Chyba poderżnąć gardło, bo za krótkie. Ale jakby związać w jedną… Odgoniłem myśl, robiąc minę jak aktorzy, którzy odganiają myśl i złożyłem tylną kanapę. I wiecie co?

Ta przestrzeń. Mnie. Zszokowała.

Poważnie. Upychałem kolejne graty, a przestrzeni nie było końca. Musiałem sprawdzić, czy przypadkiem nie wypchnąłem przedniej szyby, w takim byłem szoku. Niski, mały Heniek, a zawstydziłby niejednego Żuka.

Przeprowadziłem się na 3 razy. I to tylko dlatego, że musiałem wrócić po Bonobo. I po kwiatka. Gdybym się postarał i upchnął kwiatka w popielniczce, to wystarczyłyby dwa kursy.

I po co komu kombi w dizlu?

  • http://tqmm.pl TQMM

    Paaaanie… ja E46 Coupe się przeprowadzam jeszcze z Bielska-Białej do Bratysławy. Na koniec lutego ostatni kurs 😀

    • http://www.nielubiediesli.pl/ Nielubiediesli

      Gdyby Ci brakło miejsca na kwiatka to daj znać. Z Torunia to rzut beretem 😀

      • http://tqmm.pl TQMM

        Kwiatka przewiozłem… znaczy się kaktusa… takiego małego. 😀