Prezent urodzinowy od Heńka

Mam dziś urodziny. Dowiedziałem się z Facebooka. Wiecie jak to jest w przypadku urodzin. Mnóstwo życzeń i prezentów – magia. Łzom nie ma końca. Ale to co zdarzyło się dziś, wstrząsnęło mną jak niezabezpieczone gniazdko.

Dla wielu z nas urodziny to czas takiej niepojętej refleksji, kiedy na moment przestajemy skakać po kanałach w telewizji i myślimy o tym, czego nam się w życiu nie udało zrobić. No bo jak to możliwe, że niektórzy odkrywają pierwiastki, tworzą hity, które zna cały świat, albo rozwijają firmy tak prężne, że inni nie są w stanie nawet wymyślić błyskotliwego porównania?

Jeśli miałbym podać jedną rzecz której nie zrobiłem i ciąży mi ona na sumieniu najbardziej, to bez wątpienia byłoby to naprawienie elektrycznego podnoszenia lewej szyby Heńka. Bo niby wiem, że to prosta sprawa, kwestia odkręcenia paru śrubek i pobawienia się z osłoną drzwi, ale tak po ludzku odkładałem to w nieskończoność. I potem wygrzebuję się jak idiota na autostradowych bramkach, po uprzednim przypierniczeniu drzwiami w te żółte barierki. Albo na parkingach ze szlabanem, gdzie trzeba wcisnąć guziora i odebrać bilecik. Zawsze mam wrażenie, że nie zdążę, plastikowa barierka przebije dach, uderzy mi w ucho i umrę. Ale nie to jest najbardziej żenujące. Powiem Wam co.

Jest taka fajna stacja benzynowa w pobliżu. Ceny naprawdę przystępne i cieszy się dobrą opinią. Nie jakaś tam „Paliwa Zdzisław”, tylko znany, sprawdzony dostawca. Ale zamiast cieszyć się tanią i pachnącą niczym najlepsze perfumy benzyną (i gazem, ale o jego zapachu już nic ładnego nie powiem), jeżdżę na inną stację, przepłacając kuźwa jakieś 10 groszy za litr. Mam o to ogromny ból dupy, ale duma nie pozwala mi postąpić inaczej. Dlaczego? Bo na tej tańszej stacji płaci się w okienku. A mi nie działa szyba. I musiałbym wyjść. Oznacza to mniej więcej tyle, że każdy Janusz czekający w kolejce za mną WIEDZIAŁBY, że jestem leniwym skurczybykiem, że nie mam jedynego takiego zobacz, i że najprawdopodobniej podjadam ciastka w Makro.

Więc jadę na stację, leję benzynę i płacę jak za zboże. Ale przynajmniej nie w okienku.

Wieczorem łkam do poduszki i przysięgam sobie, że jutro:
wstanę z łóżka (gdybym był Kasią Tusk zrobił bym to w pełnym makijażu),
naprawię szybę,
pojadę na tanią stację i zatankuję do pełna.
Benzynę i gaz. Sebie z obsługi każę do trzeciego odbicia wpychać, a co. Potem wsiądę do Heńka, podjadę do okienka i o p u s z c z ę s z y b ę. Najlepiej właśnie w takim tempie. Jak najwolniej, coś jak w Szybkich i Wściekłych. Muszę pomyśleć nad takim reduktorem do szyb. Takie właśnie mam plany.

Ale budzę się rano, robię kawę w ulubionym kubku z Gullwingiem i zapominam o wszystkim. Mniej więcej od roku. Aż do dziś, do moich urodzin.

Myślicie, że z tej okazji postanowiłem zmienić coś w swoim życiu i to naprawiłem? Lepiej.

Wybrałem się do Konina, aby wymienić opony na zimowe. Trasę znam doskonale, więc wrzuciłem piątkę i zdrzemnąłem się na chwilkę, ale obudziła mnie dziwna myśl. To podświadome uczucie, gdy wiesz, że zaraz zrobisz coś niemożliwego i dzięki sile woli to się stanie. Coś mnie tknęło i dotknąłem włącznika od szyb. Robiłem to milion razy wcześniej i efekt był ten sam – nic się nie działo. A wiecie co się stało dziś?

Tak – szyba zjechała na dół. W moje urodziny. Magia. Z wrażenia o mało nie wpierdzieliłem się pod tira. Całą dalszą trasę pokonałem z opuszczoną szybą. Mimo tego, że na polu (tak, jestem spod Krakowa) piździło jak nie wiem. Bo mogę. Bo działa.

Mój Heniek zrobił mi prezent. Najpiękniejszy prezent, jaki w życiu dostałem. Prawie najpiękniejszy, bo najpiękniejsze są od Bonobo – wiadomo.

  • http://pieklonakolach.wordpress.com/ pieklonakolach

    Hahaha! Na wstępie serdeczne życzenia.
    Miałem z szybą podobny kłopot, już to zrobiłem bo żona nie dawała mi żyć, tankowanie, autostrada, znam ten ból. Miarka się przebrała gdy pewien krewki pan chciał mnie uczyć jeździć i zaczął pyskówkę pod światłami, a ja siedziałem jak cieć bo nie mogłem odsunąć szyby, a wstyd było mi otworzyć drzwi. Na szczęście są gesty znaczące tyle co tysiąc słów. 😛

  • http://www.cromo.pl/ Dominik z Cromo.pl

    Słuchaj, jesteśmy w prawie tej samej sytuacji, tylko u mnie spieprzyła się prawa szyba. U mnie się sama opuszczała, więc naprawiłem z użyciem przyssawkowego uchwytu do nawigacji. Polecam.

    • http://www.nielubiediesli.pl/ Nielubiediesli

      Wygląda solidnie, kawał dobrej roboty. :)

      Swoją drogą gdzie taką mocną przyssawę dorwałeś? Wszystkie, które dotychczas miałem, ledwo utrzymywały swój własny ciężar. Ile się nawygrzebywałem telefonu spod fotela to tylko ja wiem. I Heniek.

      • http://www.cromo.pl/ Dominik z Cromo.pl

        Jakaś stara przyssawka pod telefon. Mam jeszcze mocniejszą pod kamerkę, którą mocuje w dowolnym miejscu karoserii. Wpisz sobie „przyssawka gopro” na allegro i będziesz miał całą listę :)

        • http://www.nielubiediesli.pl/ Nielubiediesli

          No przecież, od kamerki sportowej. Mam taką i rzeczywiście, mocna jest jak skurczybyk. Jak filmowałem z gdańskiego koła widokowego, to myślałem, że się z nią pożegnam, na siłę musiałem rwać. Czemu takich do uchwytów telefonicznych nie produkują? To na bank jakiś spisek.