Poszukiwanie nowego samochodu – przygotowania przedwstępne

Początki zawsze są łatwe. Gdy pół roku temu ustaliłem termin poszukiwania samochodu na styczeń 2020, wszystko wydawało mi się proste. Rozpisałem sobie listę czynności, które muszę wykonać, rzeczy, które muszę kupić i zasady, które muszę pojąć. Podjąłem decyzję, że do zakupu samochodu podejdę na chłodno, z rozwagą, niczym do nowo poznanej wegańskiej restauracji. Nigdy nie wiadomo, co przyniesie los.

Po sześciu miesiącach wytężonej pracy przeanalizowałem setki tabel oraz wykresów i doszedłem do wniosku, że dalej nie wiem absolutnie nic. Choć okroiłem listę rozpatrywanych aut do czterech, ciągle jestem z ręką w nocniku. Jak głosi klasyk, zaplątałem się w sweter.

Nie zmienia to jednak faktu, że nadszedł styczeń, nadeszła godzina „H” (jak „handlarz”) i pora przystąpić do tej nieuczciwej walki. Im szybciej będę miał to za sobą, tym lepiej. Wbijaj pan tę szczepionkę i idę do domu.

Co zamierzam zrobić?

Zaczynam rozglądać się za ogłoszeniami aut. W międzyczasie będę publikował szczegółowe artykuły dotyczące moich postępów, spostrzeżeń oraz planów związanych z nowym samochodem. Pod koniec stycznia rozpocznę wyprawy na oględziny, na myśl których już doskwiera mi zgaga i czkawka. Choć w dalszym ciągu nie kupiłem miernika czy testerów (np. uszczelki pod głowicą), część szpeju już czeka na tę Wielką Pardubicką po okolicznych komisach, podwórkach zastawionych gratami z Niemiec i przyblokowych parkingach, na których składowany jest mój potencjalny przyszły samochód.

Plany były proste

Nie mam dużych wymagań. Będę szukał czegoś, co dobrze się prowadzi, ma klimatyzację (może być manualna) i porusza się nieco szybciej niż furmanka z węglem klasy orzech. Po 5 latach z Hyundaiem Coupe, którego wnętrze było wyciszone jak karton z kocią karmą, rozglądam się także za czym, czym da się podróżować z godnością. Zamierzam zamknąć się z zakupem w 15 tys. zł, czyli budżecie dosyć skromnym, ale odsiewającym największe strupy.

Co do silnika, jego zasilanie jest oczywiste. Liczy się wyłącznie benzyna i jest tylko jeden model auta, w którym mógłbym poczynić wyjątek. Wiąże się to oczywiście z obcięciem sobie uszu i wydrapaniem oczu, ale jest tego warte. Może Was zaskoczę, ale nie szukam niczego mocnego. Właściwie wystarczy mi dupowóz o mocy nieznacznie przekraczającej 100 KM. Nie lubię mierzyć męskości za pomocą pojemności i mocy silnika, bo to wyjątkowo słabe. Pamiętajcie, że ci goście mówiący: „dwieście koni jest już NIEWYSTARCZAJONCE” to ci sami, którzy zmieniają biegi przy 2 tys. obrotów i jeżdżą na drugi koniec miasta, by zatankować gaz tańszy o 3 grosze na litrze.

Słabe silniki, a raczej wystarczająco mocne, są naprawdę super. Można je kręcić do odcinki, w środku rozpętuje się piekło, tłoki wyrywają się spod maski, a na liczniku wciąż widnieje 50 km/h. I to jest świetne, bo w gruncie rzeczy kręci mnie nie tyle przyspieszenie, co cały ten towarzyszący mu anturaż. Poza tym jeżdżę wyjątkowo emerycko i bardziej cieszy mnie szybkie pokonywanie ciasnych zakrętów, niż prucie po prostej. Od razu uprzedzę: 120-150 KM w zupełności wystarcza do sprawnego wyprzedzania.

Mam ten komfort

Największym ułatwieniem w szukaniu samochodu jest dla mnie to, że wcale go nie potrzebuję. Pół roku cisnę wszędzie zbiorkomem i tylko w sporadycznych sytuacjach brakowało mi własnego samochodu. Pracuję w domu, z klientami komunikuję się wyłącznie poprzez Internet, a we wszystkie miejsca jestem wstanie dojechać autobusem.

Dlaczego więc męczę bułę i zabieram się za poszukiwanie auta? Bo samochód to dodatkowe możliwości. Mogę nim przewieźć rower, jechać za miasto lub napakować do niego tyle zakupów z Lidla, ile zmieści mi się pod dachem. To dla mnie niezbyt potrzebny luksus, który jednak chcę mieć. Podobnie jak dostęp do Netfliksa czy podawane bezdotykowo mydło w płynie.

Takie podejście daje mi pewien komfort: nie muszę wybierać samochodu rozsądnego. Zamiast kierować się niezawodnością, spalaniem, dostępnością części czy pojemnością bagażnika, mogę skupić się na przyjemniejszych aspektach. Jeśli się popsuje, może stać miesiąc u mechanika lub przydrożnym parkingu. Jedynym nudziarskim wymogiem jest pięciodrzwiowość, bo wożenie kocich transporterów w coupe doprowadzało mnie do szału.

Kończę, bo OLX czeka

W następnym wpisie zdradzę, jakie modele samochodów wybrałem, czym się kierowałem oraz jakie mam wobec nich wątpliwości. Pisząc tekst zapewne uświadomię sobie, że każdy z wybranych samochodów jest w gruncie rzeczy kupą z włosem, ale cóż – patrz akapit wyżej. Chętnie poczytam jakie są Wasze opinie i co o tym myślicie. Jeśli macie dla mnie poradę lub przestrogę, obiecuję się nad nią pochylić.

Pozostawiam Was z burą niedzielą, niedzielnym rosołkiem i brakiem widma smondayu – jutro wolne!

PS A Wy czym kierowaliście się podczas wyboru auta?

  • http://u-beboka.pl u-Beboka.pl

    O Panie! Tyle rzeczy! 😀 mam 4.4 i z gazem nie jade za 3gr tanszy gaz tylko zapierdalam dodcinki kiedy mam ochote. A kiedy nie mam, zmieniam bieg przy 2000 i mozna to traktowac jak „przepal” bo beta kula sie spokojnie juz od 1200.

    Jak mozesz miec auto nietypowe i nie jako daily, to tym bardziej moze byc cos z przytupem. Chyba ze faktycznie tak malo nim jezdzisz, ze w porownaniu z solarisem nawet 100 kuni daje fun :)

    Ja robie 70 tysi rocznie… I 9:9-*”!). E60 550 😀 albo M5 ;D jestem uzalezniony!

    A tak, to bier jakas fajna alfe! :) zeby byc godnym petrolheadem!

    • http://www.nielubiediesli.pl/ Nielubiediesli

      Trafiony, zatopiony, Alfa znajduje się na liście! 😀 Co do przytupu, na pewno nim nie pogardzę. Priorytetem jest jednak dobre prowadzenie, bo lubię auta biorące zakręty jak gokart. Hyundai Coupe prowadził się jak po szynach i za każdym razem, gdy przesiadałem się do jakiegoś miękkiego, rozmemłanego Peugeota czy Opla, to każdy zakręt był jak widmo kresu ziemskiego żywota 😉

  • Kacper Brzeziński

    Zapowiada się ciekawie 😀 Szanuje za podejście do małych silników ,w końcu podobne do mojego 😉 tylko nie obiecywałbym sobie za dużo w kwesti wyciszenia i jazdy z godnością :p Małe silniki ,to i małe samochody, o małych samochodach można powiedzieć wiele rzeczy ,ale nie to ,że przesiadka z Hyundaia będzie skokiem w dziedzinie komfortu :)

    • http://www.nielubiediesli.pl/ Nielubiediesli

      Dzięki za miłe słowa! Po przesiadce z Hyundaia Coupe każdy samochód jest dobrze wyciszony 😛

  • tokarp

    jak nie potrzebujesz samochodu to modele poniżej będą wystarczające:
    Alfa 147 lub 156
    BMW E36
    Honda Accord VII

  • https://www.czescina5.pl Czescina5.pl

    Jakie przygotowania! :) Fajnie, że tak podszedłeś do tematu i mocno przygotowałeś się na zakup auta – dobre przygotowanie to podstawa 😀

  • Kasia

    Bardzo ciekawy artykuł. A jak wygląda sprawa z wyborem skrzyni biegów? Automatyczna czy manualna? Jak wygląda naprawa. Jak wpisuję w wyszukiwarkę automatyczne skrzynie biegów warszawa okazuje się, że warsztatów jest sporo. Czy oznacza to, że w razie awarii można ją łatwo naprawić?

  • Łukasz Kowalczyk

    https://uploads.disquscdn.com/images/6342ab75dc78d9f5ee92c14678a9ab8c893534ab49bcab2beda2695f30a84195.png Skup aut Bydgoszcz to najlepsze miejsce na sprzedaż samochodu
    osobowego, dostawczego, terenowego na terenie całego województwa kujawsko-pomorskie. Nasz skup samochodów
    oferuje fachowe doradztwo sprzedaży oraz zakupu aut osobowych i
    dostawczych na terenie Bydgoszczy i całego województwa kujawsko
    pomorskie. Dostosujemy się do każdej wyceny samochodów sprawnych,
    powypadkowych i uszkodzonych . Przygotujemy wszystkie dokumenty
    potrzebne do sprzedaży pojazdu dla naszych klientów. Chcielibyśmy
    zaprosić Państwa do skorzystania z naszej oferty między innymi darmowa
    wycena samochodu, darmowy odbiór auta lawetą. Nasz personel jest bardzo
    elastyczny i sprosta każdym wymaganiom dotyczącym przebiegu sprzedaży i
    wyjątkowych wymagań naszych klientów. Skup Aut Bydgoszcz i całe
    województwo kujawsko-pomorskie https://kupimyauto.com