Pixers Ring, czyli czym jest zaufanie do własnego samochodu

Zawsze wydawało mi się, że wyznacznik zaufania do swojego samochodu jest prosty. Myślałem, że polega na przeświadczeniu, iż możemy do niego po prostu wsiąść i pojechać gdziekolwiek, nawet w najbardziej ekstremalną trasę – w wysokie góry, dookoła Europy, do Trzebini.

I ja, dość względnie, takie zaufanie do mojego Hyundaia miałem. Opierało się ono na solidności i jakości wykonania oraz skrupulatnych przeglądach na myśleniu życzeniowym. Po prostu głęboko wierzyłem, że wszystko będzie cacy. Przed wymianą silnika nie przerażało mnie nawet to, że co 500 km muszę się zatrzymywać, by dolać olej. Traktowałem to jako miłą przerwę na kontemplowanie rzeczywistości, egzegezę tłukących się zaworów oraz wszamanie hot-doga ze stacji. Jeździłem często, jeździłem dużo, a czasem także daleko. Przerwał nawet niemieckie autostrady, dorównując tempa Das Autom.

Nie, to nie jest mój Hyundai ;)
Nie, to nie jest mój Hyundai ;)

Ale wiecie co? To o niczym nie świadczy. Długie trasy w żaden sposób nie mówią o samochodzie. Nie dają podstaw do zaufania. Miałem po prostu odrobinę szczęścia, bo przez źle działający pływak paliwa zabrakło mi tuż pod domem, zaczep wydechu rozwaliłem przy bramie i nawet gumę złapałem tuż obok wulkanizatora #niewożękołazapasowego

Jakiż był więc mój strach, gdy otrzymałem maila od miłej Pani z Pixers Ring. Szybko zriserczowałem w Internecie, że jest to nowo otwarty tor, gdzie można sobie bezpiecznie pośmigać własnym samochodem, a ceny wjazdu zaczynają się od równowartości dwóch dobrych burgerów (49 zł). Często narzekamy, że tego typu torów jest mało, że nie ma gdzie ćwiczyć, sprawdzić możliwości samochodu, a tu proszę, tor odezwał się do mnie. Wpadłem w panikę.

_MG_8327

Bo co, jeśli w mailu ujrzę propozycję pojeżdżenia tam sobie moim Hyundaiem i zrobienia relacji? Co ja wówczas miłej Pani powiem? Że uprzejmie dziękuję, bo prawdopodobnie moje hamulce owinęłyby się wokół półosi, a przy pierwszej odcince dostałbym korbowodem w szczepionkę? Że niestety się nie pojawię i jestem wdzięczny za zaproszenie, ale watą z katalizatora najpewniej oblepiłbym pół Bolesławca*?

_MG_8650

Zdałem sobie sprawę w tamtym momencie sprawę, że przebieg oraz „bezproblemowa” jazda niewiele mówi o samochodzie. Bo skąd ja mam się dowiedzieć, jak ono zareaguje, gdy pędząc 140 km/h po autostradzie nagle wbiję pedał hamulca w podłogę? Skąd wiem, czy przy takich maksymalnych wartościach nie wywinę piruetu? Albo czy mam pewność, że podczas wyprzedzania mogę bez obaw dociągnąć go na trójce do odcinki, gdy nieco przeliczę się z oceną odległości samochodu z naprzeciwka? A jak zachowa się układ kierowniczy oraz zawieszenie?

Takich rzeczy nie testujemy na co dzień. Nie sprawdzimy ich podczas codziennej jazdy. Gdyby nie słynny test łosia Mercedesa Klasy A, pewnie żaden z jego kierowców nigdy nie dowiedziałby się jak łatwo może wylądować na dachu. Jest wiele elementów, których nie przetestujemy na drodze, bo byłoby to niezgodne z prawem oraz niebezpieczne. I od tego są tory wyścigowe. Pozwalają nam sprawdzić swój samochód, ale przede wszystkim siebie. Owszem, na co dzień nie jeździmy w ten sposób, ale wiele niespodziewanych sytuacji na drodze, np. źle ocenione wyprzedzanie, awaryjne hamowanie czy nagły skręt, to właśnie takie drobne skrawki wyścigowej jazdy torowej w pigułce.

I to możliwość wykonania tychże jest podstawą zaufania do własnego samochodu.

Przeczytałem maila od Pani z Pixers Ring do końca i z ulgą odetchnąłem, gdy zobaczyłem że nie muszę się nigdzie moim 18-letnim Hyundaiem wybierać. Najprawdopodobniej by tego nie przeżył. Trudno mi się z tym pogodzić, ale muszę odstawić moją męską dumę na bok. Zazdroszczę jednak odrobinę tym, którzy mają tak dopieszczone fury, że mogą sobie wykupić karnet i śmigać na tor Pixers Ring, kiedy najdzie ich na to ochota. Tym bardziej, że jest to najnowszy i ponoć najnowocześniejszy tor w Polsce. Ja się, rzecz jasna, na tym nie znam, ale wierzę uprzejmej Pani na słowo.

_MG_9127

Mi pozostaje jeździć po bułki, bo do tego mój samochód nadaje się idealnie. A jeśli kiedyś wybiorę się na ten tor, to i tak nie wygłupiałbym się stuczterdziestokonnym Hyundaiem. Mają tam do dyspozycji Focusa RS, BMW M4, Toyotę GT86 (uwielbiam!), Challengera SRT czy nawet Teslę. Mogę z dużym prawdopodobieństwem sądzić, a nawet otrzeć się o przypuszczenie, że są to samochody lepsze od mojego.

Jeśli macie samochodowe ADHD i nie odpuszczacie na drodze żadnemu przedstawicielowi handlowemu w Fabii, to wbijajcie na Tor Wyścigowy Pixers Ring. Spokojnie, nie musicie ściemniać przed żoną, że jedziecie na przegląd, weźcie ją ze sobą. Są tam inne atrakcje, w tym dla dzieci (o kosmetyczce niestety nic mi nie wiadomo).

DCIM100MEDIADJI_0119.JPG

Mówiąc już zupełnie poważnie, bardzo mnie cieszy, że takie miejsca powstają. W Internecie często biliśmy na alarm, że potrzeba miejsc treningowych, dlatego mam nadzieję, że tory wyścigowe będę się cieszyły dużą popularnością. A może ktoś z Was już był na Pixers Ring i może się podzielić doświadczeniami? Piszcie w komentarzach!

_MG_0203

_MG_0223

DCIM100MEDIADJI_0112.JPG

*Tor Pixers Ring znajduje się na terenie LSSE Krzywa, niedaleko Bolesławca, 50 km od Wrocławia.

Artykuł powstał we współpracy z Pixers Ring.

  • http://u-beboka.pl u-Beboka.pl

    Jest dokładnie tak jak mówisz!

    No bo gdzie mógłbym się dowiedzieć że beta mimo ćwierćwiecza hamuje bardzo skutecznie ze 180 do 60 kiedy jakaś pierdoła wymusi „bo taaaaak”. Przecież mieszkam na Śląsku gdzie autostrady przecinają się miedzy ekspresówkami jak nigdzie indziej w Polsce, ale toru żadnego tu nie ma więc nie mam szans się o tym dowiedzieć…

    😀

    Tor ciekawy. Trzeba poczytać :>

  • https://www.ucando.pl/ UCANDO

    Super że w Polsce pojawiają się takie miejsca gdzie można sprawdzić swoje możliwości za kierownicą w bardzo korzystnej cenie. Szkoda że są to prywatne miejsca, a nie ośrodki typu Autodrom, gdzie każdy mógłby nauczyć się wielu przydatnych podczas jazdy rzeczy.

  • https://superparts.pl/ superparts.pl

    Bardzo dobry materiał! Można się z tobą tylko zgodzić!