Motoodwyk #1: Męska dziupla

„Ten wygląda dobrze – pomyślałem. – Jak w pysk strzelił wyświetliłby nawet ze 100 cali obrazu”. Wybór projektora sprawiał mi dużą przyjemność. I to nie tak, że chciałem go kupić. Po prostu, robiłem sobie wycenę i aranżację mojej męskiej dziupli. Tej, która nigdy nie powstanie. No ale kto zabroni marzyć? I tym pytaniem retorycznym rozpocznijmy pierwszy Motoodwyk – cykl wpisów o wszystkim, z wyjątkiem motoryzacji. Tak dla zdrowotności.

Jeśli jesteś dumnym posiadaczem grdyki, zapewne wiesz o czym mówię. Każdy facet marzy o takiej męskiej jaskini, do której wstęp ma jedynie wąskie grono najbliższych kumpli. Tych, którzy nie popiszą cię markerami i nie wrzucą twoich zdjęć na fejsa. Nawet jeśli usmarkasz się na smutno i zrobisz coś głupiego – przyjmą to z godnością i zrozumieniem. Tacy przyjaciele to skarb. A taka jaskinia – jeszcze większy. Też sobie kiedyś ją aranżowałeś w myślach, prawda? Dodawałeś różne pierdoły do zakładek, nie mylę się?

Drzwi lekko by skrzypiały. Tak złowieszczo, odsłaniając mrok, na wypadek gdyby zapędziłaby się tu jakakolwiek kobieta. W centrum stałaby kanapa. To właśnie na niej oglądalibyśmy mecze, wcinając popcorn i skrzydełka z KFC. Oczywiście na projektorze, który z palcem w nosie wyświetliłby duży ekran. Ze 100 cali. Tuż obok zmontowałbym przepastny barek z najrozmaitszymi trunkami. Przy barku obowiązkowo hokery. Na ścianie stare tablice rejestracyjne, płyty winylowe, modele aut i obowiązkowo tablica do rzutek. Widzicie to? Czujcie się jak u siebie.

Warzyłbym piwo. Już od dawna się do tego zabieram, ale bez takiej męskiej dziupli nie ma to najmniejszego sensu. Bo gdzie bym to robił? W kuchni, przy Bonobosie piekącym ciasto? W salonie, oglądając Trudne Sprawy? A gdzie mistycyzm, pasja i takie męskie zacięcie jak w reklamach koncerniaków? No panie, bez męskiej dziupli się nie da. A gdybym ją miał, AIPY, IPY i Portery lałyby się strumieniami. Leżakując wcześniej w jakiejś wymuskanej kanciapie w rogu. Kapslowałbym to wszystko Gretą i układał skrzynkach. A potem częstował jednego z drugim. I opisywał wszystko na blogu wzbudzając zazdrość.

I muzyka. Zainstalowałbym tyle kolumn, ile uciągnęłaby domowa instalacja. Schodząc na dół (bo dziupla byłaby, rzecz jasna, w piwnicy) chowałbym Bonobosowi wszystkie lokówki, opiekacze i piekarniki, żeby nie obciążał mi elektryki. Nie wiem jak to wszystko działa, ale kojarzę, że jak wybija bezpiecznik, to źle. Pod ścianą stałby stojak z gitarami – wszystkie Les Paule. Jednakowe. Sąsiad nie nadążałby z zamawianiem policmajstrów, gdy zabieralibyśmy się za pijackie jam session. Znasz tylko trzy akordy? A po co więcej, wpadaj!

I tak by było w mojej wyimaginowanej męskiej dziupli. Widzicie to? Piękne, prawda?

Jasne, że piękne. W końcu wyobrażacie sobie SWOJĄ wyimaginowaną męską dziuplę. A ta – wiadomo – jest najlepsza.

  • http://www.zaparzeciherbate.pl Kinga Bartkowiak

    Spoko, Bonobo podzieli się z Tobą stołem, nic się nie martw. Co najwyżej pobrudzisz się mąką od rogalików, które będę dzisiaj piekła ;).

  • http://grafitowy.net/ grafitowy

    Chyba każdemu marzy się taka dziupla 😀 w mojej będzie bilard i solidny stół na różne okazje:D

    • http://www.nielubiediesli.pl/ Nielubiediesli

      No masz, zapomniałbym o bilardzie. I o wytwornicy dymu (bo nie palę).

  • http://www.cromo.pl/ Dominik z Cromo.pl

    Jeszcze miejsce na wyrzucanie puszek po piwie by się przydało i ktoś kto by to sprzątał.

  • http://bass-driver.blogspot.com/ Jarek Michalski

    Nie mam. Może dlatego, że a) jestem elementem aspołecznym, b) nie za bardzo piję.