Fajnie brzmi ten twój… głośnik

Robiłeś to w dzieciństwie. Tak, ty. Ja zresztą też, bo wszyscy to robiliśmy. O ile miałeś rower. Ja miałem. I wsadziłem kawał kartonu między szprychy, aby wyposażyć bicykl w piękny, rasowy dźwięk.

Niestety, karton szybko wypadł i trzeba było ratować się czymś innym. Były próby m.in. ze styropianem i gałązkami, ale niekwestionowanym królem okazało się… no, to takie, wiecie – to opakowanie, z którego wyciska się tabletki. Szaleństwom nie było końca. O lansie nie wspominając.

Ale do czasu. O ile na początku było fajnie i robiło wrażenie, to z czasem pojawiło się to paskudne uczucie obciachu, które odbiera całą radość. Wcześniej czy później zdajesz sobie sprawę, że to co robisz jest po prostu głupie. Przecież nie masz rasowo brzmiącego silnika, tylko nieogolone nogi. A nogi przecież nie wydają żadnego dźwięku. No chyba, że wrzucisz je na patelnie i usmażysz z cebulką. Słyszysz to skwierczenie? Czujesz ten cuchnący zapach? To zapach tego, o czym zaraz napiszę, czyli o najnowszym rozwiązaniu producentów – o ryku silnika z… głośnika.

fajnie brzmi ten twój głośnik

Jedziesz nowym Peugeotem 308 GT. Modlisz się w duchu, by nikt nigdy nie odkrył, że dwie rury znajdujące się z tyłu, są… atrapami. A „prawdziwy” zwykły wydech znajduje się nieco głębiej, poza zasięgiem wzroku. Wiocha, prawda? Aby podbudować swoje ego decydujesz się na najrozsądniejszy krok. Przełączasz nudny tryb „auto” przeznaczony dla tatusiów, w jedynie słuszny tryb sport, aby udowodnić, że twoje auto ma jaja (nawet, jeśli chowane za atrapą). Zegary zmieniają kolor, spod maski wydobywa się potężny ryk pracujących tłoków. Silnik nie mruczy, a wrzeszczy do ciebie: „taaaaaak, to był cykl pracy, bucu!”.

A potem dowiadujesz się, że za ten dźwięk odpowiadają głośniki. Tak, głośniki! To takie małe oszustwo, aby wynagrodzić ci pójście na kompromis. Włożyli ci pod maskę malutki silniczek z młynka do kawy, dowalili milion turbosprężarek i jakoś wszystko śmiga. Ale nie brzmi. I ten problem genialni konstruktorzy postanowili rozwiązać nagraniem puszczonym z neodymowego badziewia. Saund endżenering, psia mać.

W Renault Clio RS popłynęli jeszcze bardziej. Oprócz takich powiedzmy sobie „normalnych” trybów, jak silnik V6, Clio Cup, czy ten z GT-Ra, możesz sobie zafundować bulgoczący pojazd elektryczny Renault Reinastella, albo… dudnienie motocykla. Jak to brzmi? Ano tak.

https://youtu.be/XpZ42A-R_34

Czekam na lokomotywę parową, albo zaprzęg konny. Przeciągłe „Jihhhaaaa” podczas kickdownu robiłoby robotę!

Niby śmieszno, ale… jakoś smutno. Kończę więc, bo się wzruszyłem…

  • http://motosoul.pl/ Peter blog Moto Soul

    Nigdy nie skalałem się wkładaniem kartonu w szprychy:) Tylko rasowy czysty dźwięk gumy na asfalcie:)

    • http://www.nielubiediesli.pl/ nielubiediesli.pl

      Taa, ale to jeszcze sprawną kontrę trzeba było mieć. Albo parę w łydce. A ważąc tyle co pompka z bidonem, trzeba było upychać karton po telewizorze. Thug life.