Druciarstwo, czyli jak już coś robić to byle jak

Poranek to czas rozmyślań. Szczególnie wtedy, gdy cały poprzedni dzień spędziłeś na opisywaniu wahaczy, elektryki samochodowej, chłodnic i felg. Po takim dniu wstajesz skoro świt, lecz gdzieś tam kątem mózgu dalej wyobrażasz sobie małe chińskie rączki, wytwarzające duże europejskie alusy. Panie, to nówki sztuki są, oryginalne. Producent odrzucił, bo była ryska, o tutaj, widzisz pan. Kupujesz pan, czy nie, bo jak nie, to biere dla siebie.

Myślą przewodnią na dziś jest: druciarstwo. Dlaczego? Wpadło mi to do głowy, gdy akurat krztusiłem się poranną kawą. A wszystko wiąże się z niedawnym wpisem Petera z MotoSoul. Opisywał on jak to kamyk zrobił szybie kuku, a ta się wzięła i pękła. Heniek (w sensie samochód mój), miał całkiem podobną przygodę, z całkiem podobnym skutkiem. Odprysk na szybie jest, lecz bez pajączka (diagnoza: prosty kręgosłup). Korzystając z okazji, że niedaleko mam zakład zajmujący się naprawami szyb to koncertowo olałem sprawę i zakleiłem ubytek taśmą klejącą za złoty dwajścia dwa. Przezroczystą. Jakoś to będzie, nie?

Jak w pysk strzelił dwa tygodnie temu, z – uwaga – SZWAGREM TEŚCIA (c-c-c combo breaker!) stanęliśmy nad Heńkiem opracowując diagnozę.
Objaw usterki: spryskiwacze nie leją płynu.
Moja diagnoza: kanaliki się zapchały.
Diagnoza szwagra teścia: pompka poszła w pizdu.
Diagnoza Bonobo: to na pewno akumulator. No co? Dzień przed Motor Show w Poznaniu się rozładował i musiałeś ładować, nie pamiętasz?

W akompaniamencie basu Chrisa Wolstenholma sączących się z głośników samochodu przeanalizowaliśmy diagnozę Bonobosa. Co ciekawe, analiza nie trwała zbyt długo. Następnie wsiadłem za kierownice, by na komendę szarpać za dźwigienkę spryskiwaczy, a Marek (tak, szwagier teścia ma imię) wlazł pod maskę w poszukiwaniu pompki. Koniec końców, okazało się, że jego trop był odrobinę słuszniejszy niż mój. Sam nie wiem jakim cudem. Szczęśliwym trafem kilkaset metrów od domu mam sklep z częściami, dlatego Marek od razu stwierdził:
– Słuchaj, masz tutaj dwie pompki. Ta od tylnych spryskiwaczy działa, więc podmienię rurki i będzie cacy. A jak kiedyś będziesz chciał, to bulbulbuluailscwngsjegomać.

Niestety, dalszej części zdania nie usłyszałem, gdyż wraz z pociągnięciem za rurkę, ze zbiorniczka wypadła zepsuta pompka, a całe dobrodziejstwo inwentarza wylało się Markowi na twarz. Cytryną waliło od niego nawet następnego dnia. I pojawił się problem. Okazało się, że uszczelka pompki jest w całkowitej destrukcji, przez co nijak nie da się jej włożyć z powrotem na miejsce. Oczywistym rozwiązaniem była pielgrzymka do sklepu po nową pompkę, toteż zaczęliśmy szukać czegoś, czym tę dziurę po pompce zapchać i pielgrzymki uniknąć.

Korek od ruskiego szampana leżał idealnie.

Może nie wyglądało to zbyt profesjonalnie – za to ciekło. Objechaliśmy korek dookoła silikonem sanitarnym, wlaliśmy płyn i w poczuciu spełnienia poszliśmy sobie usiąść i posiedzieć (to taka tradycyjna krakowska rozrywka). W tym poczuciu trwałem aż do dziś, do momentu, gdy zacząłem krztusić się kawą. Radość znikła, pojawiła się refleksja, parówki zaczęły się gotować. Pomyślałem, że to druciarstwo może tkwić gdzieś w genach. Jak zakładanie skarpet do sandałów, klaskanie w samolocie, czy 1.9 TDI (zdrowe, cichutko pracuje, bierzesz pan czy nie?). I jest mi z tego powodu najzwyczajniej w świecie głupio.

A, parówki smakowały okropnie.

  • http://motosoul.pl/ Peter blog Moto Soul

    Nie martw się… Zrobisz po bożemu i potem zastosujesz klasyczną formułę wyparcia, że takie coś miało miejsce:)

    • http://www.nielubiediesli.pl/ Nielubiediesli

      Taki jest plan! Teraz trzeba go tylko wprowadzić w zacier. Znaczy w zaczyn. Tfu, w czyn!

      • http://motosoul.pl/ Peter blog Moto Soul

        Zaczyn w niczym nie przeszkadza:)

  • http://bass-driver.blogspot.com/ Jarek Michalski

    Za bas Chrisa Wolstenholme’a masz u mnie nieustające megapropsy. Chyba sobie zaraz zapodam „Hysterię”, następnie „Panic Station” i „Handlera”.

    A w niedziele na Wyścigach nie zagrali „Panic Station”. Jestem troszkę zawiedziony.

    • http://www.nielubiediesli.pl/ Nielubiediesli

      The Handlera katuję ostatnio całymi dniami, linia basu w refrenie jest niesamowita. Aż żałuję, że te parę lat temu kupiłem klasyczną i elektryka, a nie bas.