Czyściłem nawiew. Czas przeszły niedokonany

Ten czas przeszły niedokonany jest tu kluczem. Z dużą chęcią napisałbym, iż ten nawiew wyczyściłem, ale nie mogę. Chyba, że byłbym posłem Kurskim. Wtedy powiedziałbym Wam to prosto w oczy, a z mych ust nie znikałby uśmiech. Nie zapominajmy także o błysku w oku. Widzicie to, prawda?

Do sklepu miałem wyjść tylko po bułki. Ewentualnie po jakieś owoce dla Bonobo. Ale podczas obowiązkowej rundki wokół stanowiska z akcesoriami samochodowym ujrzałem to. Wielką puchę z preparatem do czyszczenia nawiewów i rurkę doń przyczepioną. Właśnie ta rurka podbiła moje serce. Musiałem to kupić.

czyszczenie nawiewów

I to wcale nie tak, że nawiewy wymagały jakiejś specjalnej interwencji, dzięki czemu w głowie połączyły mi się dwa neurony z oznaczeniem „problem” i „rozwiązanie”. Wręcz przeciwnie, z nawiewami było wszystko w najlepszym porządku. Ani nie śmierdziały, ani nie wyglądały jakoś strasznie. Uznałem jedynie, że wsadzanie w nie długiej plastikowej rury i wypełnianie ich agresywną pianą będzie niezłym, relaksującym zajęciem na sobotnie popołudnie. I było.

czyszczenie nawiewów

Ale dopiero po tym, jak zdążyłem posprzątać tapicerkę auta z tego białego ustrojstwa. Dlatego od razu uprzedzam, że najlepiej jest nakładać rurkę na puszkę poza samochodem. Gdy już się z tym uporacie, wstrząśnijcie puchą solidnie. Bo druga opcja jest taka, że ćwiczycie refleks w wymienianiu ścierek nienadążających wchłaniać ściekający biały płyn, który nie przeistoczył się w pianę. O taką, jak tu na zdjęciu. Tak ma ta piana wyglądać. Byłem z niej bardzo dumny.

IMG_20150808_070215

IMG_20150808_070438

Etap dla cierpliwych. Po zaaplikowaniu piany w nawiewy, musicie poczekać z 10 minut, aby bezlitośnie rozprawiła się z wszelkimi zarazkami. Będzie wypalać im oczy, podrzynać gardła i wyrywać paznokcie. Ja dałem jej na te urocze harce pół godziny.

Taką jestem gnidą.

W międzyczasie wycierałem nadmiar piany. Choć robiłem to o 6 rano, więc było stosunkowo chłodno, to i tak trochę się upłynniała. Traktowałem ją eleganckim papierem toaletowym z pozłacanym ornamentem, który został po ostatniej gali rozdania Złotych Pompowtryskiwaczy. Przyznajcie się, też wzięliście po rolce, co?

czyszczenie nawiewu

Piana nie miała ze mną szans. Po tych 30 minutach włączyłem nawiew na jedynkę, aby wszystko się ładnie wysuszyło. Kątem oka zauważyłem, że pozostało w aucie kilka plam, więc mam dla Was dobrą radę. Jeśli czyścicie nawiew i trzymacie w jednej ręce rolkę papieru, to miejcie pod ręką także puszkę. Tak na wypadek, gdyby ktoś Was zastał w tej niezręcznej sytuacji. Sytuacja musi być czysta. Bo co skojarzyło, to już się nieodskojarzy.

IMG_20150808_070548

Preparat okrzepł, to i pora wysnuć wnioski. Nie mam pojęcia jak poradziła sobie ta piana, bo i do środka nawiewu nie zajrzę, ale ilość brudu która pozostała na suto zdobionym papierze jest imponująca. A to co zaraz zobaczycie, to efekt drugiego czyszczenia. Za pierwszym razem z nawiewów wylała się lawina błota. Niezrównany brud. Syf, jakiego świat nie widział. Taki Woodstock. Byłem przerażony, dlatego nie zrobiłem zdjęcia.

IMG_20150808_071045

Mogłoby się wydawać, że ta ogromna pucha wystarczy na kilka lat. Planowałem, że wręczę ją mojemu pierwszemu wnukowi. Byłoby to pewnie za jakieś pół wieku i obaj byśmy opłakiwali tę chwilę. Rzeczywistość okazała się okrutna. Preparat wystarczył ledwo na dwa czyszczenia.

Ogólnie to jestem zadowolony. Może i nie jest idealnie. Za to śmierdzi. Ale nie ma się czemu dziwić, jeśli się wkłada kij w kupę, musi śmierdzieć. Nawet jeśli kupą są nawiewy Heńka, a kijem plastikowa rurka. Wiecie, że te Koreańce nie przewidziały dla niego filtra kabinowego?

Sąsiedztwo Korei Północnej uważam za odpowiednią karę.

Polecam Wam takie czyszczenie. Naprawdę fajna zabawa. Idealny substytut piątkowej imprezy. I sobotniej, bo przecież puszka starczy na dwa razy. Prawdziwe #partyhard.

  • http://bwotr.pl/ Bookworm

    Ajajaj, sporo czasu minęło od czasu gdy się tym zestawem bawiłem w matizie 😀
    Pianką niestety (chyba?) się do głównych elementów klimy skutecznie nie dotrze (choć pewno to akurat zależy od uporu). Ponoć tylko ozonowanie trwale wykańcza mikroustrojstwa w tym legionellę.

    Pod warunkiem, że ktoś rzeczywiście robi ozonowanie a nie tylko wstawia do auta niepodłączone urządzenie, o czym donosiły brukowce.

    Karę waćpan za brak filtra zadałeś stosowną, czapki i kapelusze z głów 😀

    • http://www.nielubiediesli.pl/ Nielubiediesli

      Samej klimatyzacji to zapewne wcale nie czyści, a jedynie kanały nawiewów. Jest za to na rynku inny specyfik, który już rzekomo ma coś tam w klimie działać. Procedura jest nieco mistyczna. Kładziesz puszkę za fotelem kierowcy, w miejscu nóg pasażera i blokujesz spust w taki sposób, by cały czas uwalniała się mgiełka. Włączasz klimatyzację na full, obieg zamknięty powietrza i pozostawiasz zamknięty samochód na jakieś 10 minut. Po wszystkim wchodzisz do auta, pachnie oceanem, słyszysz mewy, a po zaawansowanej astmie śladów brak. W założeniu. Jak jest naprawdę? Nie wiem, nie próbowałem. Ozonowania pewnie nie zastąpi.

      • http://bwotr.pl/ Bookworm

        O, o, panie władzo, ten tu o – o namawia mnie do wciągania jakiś ciekawych substancji! Z jednej strony nic tak nie poprawia samopoczucia, jak własnoręczna interwencja przy pojeździe. Z drugiej strony zawsze mamy kompleks tych, co mają większe narzędzia. Albo potrafią ich sprawniej użyć 😉

  • http://tqmm.pl TQMM

    Brak filtra kabinowego? Czyli miałeś taki efekt jak ja w Maździe 323F BG, czyli po odpaleniu nawiewów najpierw musiałeś wytrzeć twarz z kurzu/śniegu (zależnie od pory roku) zanim mogłeś jechać? 😀

    • http://www.nielubiediesli.pl/ Nielubiediesli

      Mnie takie atrakcje niestety omijają. :p A o jego braku dowiedziałem się, gdy… chciałem go wymienić. :) Szukałem wszędzie. W schowku, pod schowkiem, za schowkiem, przy grodzi silnika z jednej i drugiej strony, przy podszybiu. Nawet za konsolę środkową zaglądałem, bo takie wynalazki też są (chyba w Fordach). I nic. Dopiero później zajrzałem na forum Hyundaia i moje wątpliwości zostały rozwiane. :)

      • http://www.iparts.pl/ iParts.pl

        Czyli to jednak nie jest mit z tym brakiem filtra? Jedni piszą, że go nie ma co z kolei inni negują wyzywając tych pierwszych od osób niemyślących.

        • http://www.nielubiediesli.pl/ Nielubiediesli

          Opierając się na własnych poszukiwaniach (nieskutecznych) i opiniach innych użytkowników na forum, filtra kabinowego Hyundai Coupe RD1 nie posiada. Według wszelkiej mojej wiedzy pojawił się dopiero w GK. Ale mam cichą nadzieję, że okażę się tym niemyślącym i kiedyś ten filtr gdzieś znajdę. :)

  • http://www.nielubiediesli.pl/ Nielubiediesli

    Mnie takie atrakcje niestety omijają. :p A o jego braku dowiedziałem się, gdy… chciałem go wymienić. :) Szukałem wszędzie. W schowku, pod schowkiem, za schowkiem, przy grodzi silnika z jednej i drugiej strony, przy podszybiu. Nawet za konsolę środkową zaglądałem, bo takie wynalazki też są (chyba w Fordach). I nic. Dopiero później zajrzałem na forum Hyundaia i moje wątpliwości zostały rozwiane. :)