Alfa Romeo Giulia – no kuźwa!

Organicznie nie znoszę wszelkich premier samochodowych. Sztucznie wykreowana atmosfera temu towarzysząca napawa mnie obrzydzeniem i wstydem. Dlatego staram się tego unikać jak podłych schabowych z przydrożnej knajpy. Zresztą – niespecjalnie mnie to rajcuje. Ale premiera nowej Alfy Romeo grzała mnie jak stara, dobra, PRL-owska farelka.

Alfa Romeo Giulia

Poważnie, były momenty, gdy nie mogłem myśleć o niczym innym. Czekałem na to podekscytowany, jak gimbaza na wystawienie końcowych ocen. Myślałem o Żulii przed zaśnięciem i tuż po pobudce. Wiecie jak ciężko jest nie pizgnąć z łóżka, jak ciągle się myśli o V6 z Ferrari? Nie dawała mi także spać. Tak bardzo mnie zajęła. Chciałem się nawet moczyć w nocy dla podkreślenia dramaturgii i werterowskiego cierpienia, ale się niestety nie udało. Tyle musi wystarczyć.

To chyba pierwszy samochód, na którego premierę czekałem. Nie przypominam sobie żadnego innego. I choć szczerze mówiąc nieco mnie ta nowa Alfa rozczarowała – nigdy się do tego nie przyznam.

Bo co, miałbym przyznać rację, że wygląda jak dynamicznie kreślony ponton? (czyli jak wszystko obecnie)

Albo, że każdą jej część „gdzieś już widzieliśmy”?

Że mało Alfy w Alfie?

A TAKIEGO! Nie po to zarywałem tyle nocek, by teraz się nią nie jarać. Zresztą, zawsze można wypluć nic nie mówiące: „No ale Alfa to jednak Alfa”, zrobić minę mędrca i udawać, że się posiadło prawdę objawioną. I tej linii się będę trzymał.

7

A jest czym (niezgrabne redaktorskie przejście), bowiem Żulia będzie się prowadzić jak złoto. Przynajmniej przez te parę tysięcy kilometrów, dopóki nie zacznie się sypać. Jej zawieszenie rajcuje mnie bardziej, niż jakiś tam silnik z Ferrari. Przypierdzielić można nawet syfiastym dieslem, lecz dobre prowadzenie to ten najważniejszy cymesik. I podejrzewam, że w tym przypadku jest idealnie, czyli twardo, sztywno i bezpośrednio. Bo jadąc, chcę czuć na kierownicy sandał Pana Mietka, co to ze Zdzichem asfalt lepikiem łatał i nieopatrznie weń wdepnął. Tak ma być w sportowym wozie.

Oczywiście piękne jest to, że powóz napędzany będzie poprzez tylne onuce. Tego brakowało poprzednim Alfom. Bo jakiekolwiek by nie były, zawsze można było zbić każdy argument, nawet lekko sepleniąc: „Eeee, jakie to sportowe geny, jak to napęd na przód ma. Jak jakaś Skoda, czy Audi”. A teraz wszystko się zgadza. Napęd, zawieszenie i na bank będzie zgadzał się także hajs.

Alfa Romeo Giulia

Silnik z Ferrari. Wymówicie sobie to na głos i posłuchajcie jak brzmi. Silnik z Ferrari. Jak dla mnie mógłby to być półtoralitrowy diesel. Bez turbo. Byleby był z Ferrari. Bo właśnie to jest w tym wszystkim podniecające. Ta świadomość właściciela, że spotykając się z kumplem na zakupach pod Tesco, stojąc z siateczką wypchaną porem oraz kurczakiem na niedzielny rosół, możesz oprzeć się o krwistoczerwoną maskę i na pytanie co się pod nią znajduje odrzec:
– „Aaa, takie tam trzylitrowe V6, 510 koni.”
Widząc napływający wkurw kolegi-pasjonata-prawdziwej-niemieckiej-motoryzacyji spoglądasz mu prosto w oczy i beznamiętnie dodajesz:
– „Z Ferrari”.
Makao i po makale.

Ale nie to jest najpiękniejsze. Nie silnik, nie prowadzenie, ani nie RWD, które definiują to auto. Najpiękniejsze jest to, że ceny Alfy walą się jak nastolatki na zielonej szkole, więc już niedługo będzie można dorwać tę czerwoną strzałę za grosze. I to jara mnie jak nie wiem. Lecę na olx-a sprawdzić po ile stoją lawety.

6

  • https://www.facebook.com/AEROzol AEROzol

    Duchowy spadkobierca Lancii Themy 8.32 😉 Czysta zajebistość 😉

    • http://www.nielubiediesli.pl/ Nielubiediesli

      Całe szczęście nie cielesny, bo z napędem na przód byłaby bieda. : )

      • https://www.facebook.com/AEROzol AEROzol
        • http://www.nielubiediesli.pl/ Nielubiediesli

          Ach, zapomniałem, że A4 Spalacza jest szczytowym osiągnięciem motoryzacji. 😀

          • https://www.facebook.com/AEROzol AEROzol

            Nie chce po nim jechać, bo niektóre wpisy są fajne, ale fakt, czasami rzygam tym Audi… 😛

            P.S. zapomniałeś dodać, że 2.0 TFSI jest ósmym cudem świata :>

          • http://www.nielubiediesli.pl/ Nielubiediesli

            A gdzieżby jechać, czysta sympatia, Spalacz sam z dużą autoironią do swojej aczwóry podchodzi. :)

            PS Olej, tzn. ojej, zapomniałbym. 😛

  • pieklonakolach

    Nie wyraziłbym swoich odczuć dla tego samochodu lepiej 😀
    Makao i po makale.