15 najlepszych piosenek do auta

Uwielbiam arbitralne, zupełnie niedemokratyczne orzeczenia – stąd tytuł tego wpisu artykułu. Miało być coś w stylu „moich ulubionych”, albo „idealnych” ale „najlepszych” brzmi znacznie lepiej. Brzmi tak, jakbym przed napisaniem wpisu artykułu przesłuchał tysiąc piosenek, starannie wyeliminował słabe, odsunął na bok takie se i wybrał te najlepsze. I jakbym się na tym znał!

I to cudowne uczucie wiedzieć, że nie otrzymasz za chwilę od Naczelnego maila typu: „Panie Szymonie, wszystko bardzo fajnie, podoba mi się, ale zmieńmy na 50 piosenek i niech będą to utwory Zbigniewa Wodeckiego. No i oczywiście „Ona tańczy dla mnie”, bo to takie fajne teraz jest, młodzi lubią, wczoraj mi szwagier puścił na jutube jak rozpalaliśmy grilla”. Kurdę, znowu piszę za długie zdania.

Ale wróćmy do tematu i piętnastu piosenek, które uwielbiam słuchać w aucie. Aż sam się dziwię, że nie zostały one objęte jeszcze restrykcjami dotyczącymi norm spalin. Przecież gdy tylko je słyszę, depczę po gazie jak po puszkach. Mówię wam, odpalcie je sobie, a prawą nogą przyrżniecie w biurko.

No to tego, podłączamy telefon blutaczem do blutacza radia, szparujemy i jazda! A, jeszcze światła.

1. Guns N’Roses – Nightrain

Zaczynamy od oczywistości. Gdy Pan Axl, z Panem / (w sensie Slashem, rozumiecie) brali się za ten utwór, producent z pewnością ustawiał wszystkie bramki i efekty tak, aby dźwięk brzmiał najlepiej po odbiciu od truckerskiej czapki z daszkiem.

2. AC/DC – Thunderstruck

Pamiętam jak robiliśmy remont z tatą. Smyrnąłem palcem po niezabezpieczonym kablu i mnie jebło. Niewiele pamiętam, ale minę miałem podobno jak Angus.

3. Queen – Bohemian Rhapsody

Co tu dużo mówić, to najlepsza piosenka jaką w życiu słyszałem. Lubię ją bardziej, niż gołąbki cioci Heleny. Niech sczeznę, nawet z sosem pieczarkowym.

4. Muse – Citizen Erased

Chłopaki lubią pofantazjować o kosmitach i innych bzdurach, ale za to naprawdę fajnie rąbią po gratach. I są jednym z lepszych przykładów na to, że gitara basowa to absolutna podstawa. Szczególnie z tłustym przesterem, który łamie żebra. I wkurza mnie to, że wiele zespołów (zwłaszcza polskich) traktuję ją po macoszemu plumkając nudne prymy pomiędzy stopą, raz na rok urozmaicając je jednym, bądź dwoma przewrotami. Rzekłem.

5. Cutting Crew – (I Just) Died in Your Arms

Radiowy evergreen. I lepiej trzymajmy się tego radia, bo tam nie widać tego okropnego teledysku.

6. Ratatat – Falcon Jab

Odkrycie tego zespołu było dla mnie dużym zaskoczeniem. Chłopaki tworzą gitarowo-basowo- elektroniczną mieszankę instrumentalną i wychodzi im to wyjątkowo dobrze. To najlepiej opowiedziana historia za pomocą plektronu.

7. Slash – Anastasia

Ależ sobie łamałem palce na tym elektrycznym intro. Nawet jak jadę autem, to paluchy mimowolnie chodzą po kierownicy (albo kubku kawy, zależy co akurat trzymam)

8. ZZ Top – I Gotsta Get Paid

Gdy tego słucham, śmierdzę benzyną, lepię się od kurzu i mam długą brodę.

9. Phil Collins – Against All Odds

Przekrzykiwanie się na wersie „And there’s nothin’ left here to remind me” to już u nas norma.

10. Piotr Cugowski – Jej Portret

Świetny tekst, świetny autor tekstu (Jonasz Kofta), świetny wokalista i przede wszystkim świetna aranżacja. Cztery razy tak skurczybyku, przechodzisz dalej!

11. Marlin Manson – Personal Jesus

Jak kiedyś jakiś muzyczny cwaniaczek powie wam, że cover nigdy nie jest lepszy od oryginału, to puśćcie mu Mansona. Albo spalcie.

12. Eurythimics – There Must Be An Angel

Tę piosenkę kazał mi dodać Bonobo. Zagroził, że jak tego nie zrobię, to nie upiecze mi ciasta. A mam ochotę, także wiecie. Zawsze tańcuje, gdy ją słyszy. W sensie Bonobo.

13. U2 – Pride

Organicznie nie znoszę U2 i są oni dla mnie synonimem gatunku, który nazywam „Pitu Pitu”. Charakteryzuje go miałka gitara, egzaltowana wrażliwość i taka okropna, rozmemłana przestrzenność dźwięku. Ale ta piosenka im się udała.

14. Eric Clapton – Layla

Ha, Slowhandowi też się udało załapać. I to dzięki jednemu szczególnemu wykonaniu tej piosenki, które szczególnie zapadło mi w pamięć. Właśnie z tego koncertu. Z Madison Square Garden z 1999 roku. Innej wersji nie słucham.

15. Royksopp – Royksopp Forever

Na (prawie) koniec odrobina wyciszenia. Niesamowicie klimatyczny i dobry utwór. Ale mam jedną prośbę. Przesłuchajcie go dopiero po bonusie, ok? Tak dla poprawy… smaku.

BONUS

Wspominałem już kiedyś, że dość często muszę jeździć do Niemiec? Jak jechałem po raz pierwszy, to wymyśliłem sobie Tradycję. I ta Tradycja jest taka, że jak tylko wjeżdżam na germańskie terytorium, to puszczam sobie to. I potem przez cały pobyt, każdego napotkanego na stacji benzynowej, czy w sklepie Niemca, wyobrażam sobie właśnie tak. Kiedyś mnie zamkną za podśmiechujki przy kasie.

A Wy? Czego lubicie słuchać?

I jak któryś napisze, że radia, to poodcinam internety.

  • http://www.rosaline.com.pl/ Rosaline

    Nie jeżdżę samochodem, więc na razie nie wypowiem się w tej kwestii. Tak czy inaczej, chętnie poznam te piosenki, których nie znałam wcześniej, jeśli mi się spodobają znajdę dla nich inne zastosowanie, niż jazda autem. :)

  • http://bwotr.pl/ Bookworm

    Ja mam całą długą listę na spotify, a właściwie dwie – zależnie od nastroju leci któraś z nich. Wieczorkiem sobie przesłucham Twoją listę. I fajnie, że na niej nie ma dwóch „obowiązkowych” w wielu zestawieniach utworów a więc Yello „The race” oraz Collinsa w nieśmiertelnym „In the air tonight”: Teraz mnie pewno za te linki disqs wyrzuci do spamu 😉 (edited – linki wyrzuciłem bo podgląd zajął u mnie cały ekran) 😉

  • http://francais-mon-amour.blogspot.com/ Ula Z.

    Z Twojej listy 2, 9, 12 i 14 to moi faworyci. U mnie w samochodzie zawsze są płyty ZAZ i Indili 😉